wtorek, 29 listopada 2011

Moje pożegnanie z LISTOPADEM


Jeden z ostatnich liści - ewidentny przykład  na  pochodzenie nazwy 11-tego miesiąca roku
video
Obraz pt. " Jesienny bukiet " - według mnie bardzo ładny  ( znaleziony w Necie, autorstwa nieznanego mi zupełnie malarza ... - Hans Buchner )
Chryzantema ( w/g Wikipedii zwana też złocieniem ) - typowy kwiat jesieni, najczęściej spotykany  u nas na cmentarzach, jako ozdoba grobów - głównie od 1listopada.

"Pierwszą pisemną wzmiankę o chryzantemie znaleziono w pismach Konfucjusza." ( cytat z Wikipedii, bo
skąd mogłabym o tym wiedzieć , nie znam przecież historii Chin tak dokładnie... ?)



" Mimozami jesień się zaczyna " - jak wiemy od Juliana Tuwima, ewentualnie od
Czesława Niemena, ale  kończy się ... jednak chryzantemami. I to chyba kwiat chryzantemy, często " złocistej " ( jedna z odmian ) od zamierzchłych czasów ( na pewno przed wierszem Tuwima ) był klasycznym symbolem jesieni, a także jesiennych nastrojów -
smutku, melancholii, nostalgii - częściej składanym na grobach niż wstawianych do wazonów.  Ale i to się zdarzało -  np. dowodem tekst piosenki z lat XX -lecia  międzywojennego : " Chryzantemy złociste w kryształowym wazonie,
stoją na fortepianie, niosąc smutek i żal...".  Tę piosenkę poznałam już jako dziecię słuchające radia, a także skrzypiących starych płyt na staroświeckim przedwojennym patefonie
( sprzed II wojny jednak, bo przed I  były jeszcze inne ich modele , gramofony z tubą - jak np. we wczorajszym spektaklu  " Ich czworo " w/g G. Zapolskiej - powtórzonym sprzed wieelu lat w poniedziałkowym teatrze TVP. To przedstawienie  o banalnej fabule, ale jak wspaniale zagrane przez,  nie do uwierzenia wprost, jakże młodych
aktorów o krakowskim rodowodzie : Anna Seniuk, Anna Dymna - jako podlotek,
Jerzy Stuhr - jakże przystojny... czy Wojciech Pszoniak . Pozwoliłam sobie przy okazji na tę dygresję, dość  luźno, ale nieco związaną z tematyką listopadową ).
Słyszałam jeszcze inne piosenki o chryzantemach oraz o jesieni, a nawet wiele o tej tematyce, ale nigdy wcześniej
nie zauważyłam piosenki zespołu SDM , której wideoklip otwiera moją dzisiejszą notkę, czyli  - " Ballada o listopadzie ". Odkryłam ją, oczywiście na Youtubie, poszukując zupełnie czegoś innego i postanowiłam wykorzystać ten właśnie wideoklip, którego autor zmontował go z wielu ślicznych, typowych jesiennych obrazków, które w zasadzie rzadko można spotkać  w naturze jeszcze w LISTOPADZIE...
A takie wyjątkowe zjawisko przyrodnicze mamy w tym roku ( także i jakąś, podobno "hydrologiczną" suszę, co chyba nie jest korzystnym zjawiskiem -  nie znam się, ale tak słychać w mediach ). Poza tym, jak wspominałam wcześniej na blogu, LISTOPAD
 to miesiąc mych urodzin oraz innych Skorpionów... i aktualnie dobiega końca, zwieńczony, jak zwykle,  tradycyjnymi Andrzejkami ( wróżby z woskiem ...i inne ),
 także  świętem popularnego męskiego imienia - Andrzej ( kiedyś bardzo częstego,
a obecnie raczej dalekooo za Kubą, Kacprem, Damianem, Gracjanem... ? )


poniedziałek, 28 listopada 2011

Wokół tematyki zdjęcia tytułowego... i nadal JESIEŃ

 To piękne zdjęcie z parku zdrojowego przy sławnym sanatorium Marconi w Busku - Zdroju wystawiłam aktualnie jako,  może już ostatnie,  zdjęcie z tegorocznej długiej, pogodnej jesieni
Na zadbanie o swe zdrowie, na dopieszczenie go przy pomocy różnych zabiegów, ale przy ogólnej nie najgorszej  kondycji ( to także warunek, potwierdzony lekarsko ) można sobie pozwolić  i w jesieni żywota , i także w jesiennej porze roku...szczególnie takiej pogodnej jak w tym roku. Konkluzja ta dotyczy decyzji podjętej przez  jedną z mych najbliższych koleżanek, która skorzystała z tego terminu kuracji w znanym sanatorium, który to termin właśnie  bardzo nie pasował innej osobie, a był już wcześniej zamówiony i zadatkowany ( bo to kuracja płatna z własnej kieszeni, poza  łaską NFZ ).
Właśnie otrzymałam kilka zdjęć z owego kurortu znanego z wód leczniczych  - sama znam je tylko z nazwy, a moja przyjaciółka spędziła tam niedawne 2 tygodnie, podczas których nawet dość często pogadywałyśmy sobie przez komórki - o ile pozwalał na to tzw. zasięg - częściej zanikający w obrębie budynku. Ale wtedy pozostawał jeszcze do dyspozycji telefon stacjonarny w pokoiku jedno - osobowym, bo taka komfortowa  oferta   (wprawdzie niezbyt tania ) trafiła się mej przyjaciółce, a tylko taka ją pociągała, co ja doskonale rozumiem. Gdybym kiedykolwiek miała się znaleźć  w jakimś sanatorium, w co , oczywiście, bardzo, bardzo wątpię... to  podobne do tego mogłoby
mi się podobać...
Ta ławeczka to pomnik z r.2008  - upamiętniający Wojtka Belona,
związanego  z Buskiem jako miejscem zamieszkania - jednego z twórców zespołu muzycznego Wolna Grupa Bukowina ( postać tragiczna, można
tak rzec na podstawie  życiorysu, aczkolwiek zasłużona i ważna dla miasta Buska )
Sanatorum Marconi ( od nazwiska architekta ) to jeden z zabytków Buska,
powstałe w 1836 r.

Podobne zdjęcia, jak te mojej przyjaciółki,  można zobaczyć w Wikipedii, czytając o tym zabytkowym sanatorium w Busku
.

czwartek, 24 listopada 2011

Rzut oka na moje ostatnie lektury


Plakat reklamujący polski serial telewizyjny - "Czas honoru ". O tym serialu wypowiadam się także w niniejszym poście - nieco niżej ( vide - jedna z okładek " Wysokich Obcasów Extra " )
Od pewnego czasu kupuję specjalne wydania "Wysokich Obcasów - Extra "ukazujące się oddzielnie , poza GW, w odróżnieniu od tych towarzyszących gazecie co tydzień , w sobotę. Właściwie kupujemy z Córką, która z nas  pierwsza zauważy w kioskach, mimo to niektóre zeszyty umknęły naszej uwadze i szkoda, bo uważam, że te pisma są warte zainteresowania się nimi. Ja, przynajmniej, znalazłam w każdym z tych, których okładki prezentuję, naprawdę wiele dobrze napisanych felietonów, artykułów i wywiadów o interesującej tematyce z różnych dziedzin, a szczególnie psychologii, socjologii , kultury,  obyczajowości. Szata graficzna , zawarte w nich zdjęcia - także podnoszą ich atrakcyjność.
Na okładce młoda aktorka - Małgorzata Popławska, która właśnie niedawno otrzymała bardzo prestiżową nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego.  Wyjątkowo zwróciłam na nią uwagę w TV, oglądając czasami  serial
 " Usta  - usta " i w końcu nawet żałowałam, że nie widziałam go w całości, bo to chyba jeden z najlepszych w tym natłoku serialowym.  W tymże numerze wywiad z J.Porterem - mężem Anity Lipnickiej. o którym nigdy za dużo nie wiedziałam, a także wzruszająca historia  życia Anny Dymnej - jej dzieciństwa i młodości
oraz jej wielkiej miłości do "szalonego" Dymnego


Świetne zdjęcie Kasi Figury na okładce , a w numerze dużo materiału o problemach życia uczuciowego, o namiętnoścach i wielkiej miłości np. w życiu Czesława Miłosza
Na  okładce same piękne dziewczyny  - aktorki z serialu " Czas honoru "
w interesującej oprawie scenograficznej. Wiadomo, gust przy wyborze najpiękniejszej nie podlega dyskusji i mnie akurat najbardziej urzeka uroda, brunetki  w różowej sukience - Karoliny Gorczycy ( ur.1985 r.)
widocznej na pierwszej planie. Serial oglądam z zapartym tchem, jak zawsze filmy tematycznie związane z II wojną i okupacją i przyznam, że czasami odcinki serialu przyprawiają mnie o zbyt silne emocje.

To na razie ostatni, najnowszy numer  "Wysokich Obcasów - Extra " z bardzo zmysłowym zdjęciem kreatorki mody Gosi Baczyńskiej. Ta zmysłowość to też tylko kreacja singielki - pracocholiczki, która nie ma czasu na miłość - życie w związku.
Tę książkę pożyczyłam najpierw od koleżanki, ale  znalazłam w niej tyle ciekawostek o wybitnych przedstawicielach kultury XX - lecia, że  zapragnęłam mieć  ją  na własność i dokonałam zakupu przy pomocy Netu z księgarni Merlin.  W ofercie znalazłam drugi bardzo ciekawy tytuł z tej tematyki - patrz poniżej,
który także dorzuciłam do zamówienia
Dwie bardzo interesujące książki tego samego autora o czasach, które z nauki historii są mi bardzo słabo znane,  a jeśli już to w niesympatycznej i stronniczej interpretacji, bo należę do pokoleń wykształconych w okresie PRL.  A tymczasem na tamte lata ( XX - lecia międzywojennego  ) przypadła młodość naszych rodziców i stąd dla nich,  w ich wspomnieniach były to piękne i dobre czasy i wciąż słyszałam w rodzinnym domu, że nie ma to - " jak   było  przed  wojną " (  oczywiście przed II wojną ). W związku z tym powstał nawet taki docipny slogan  : " przed wojną ...to była POGODA ". Natomiast ja przynosiłam ze szkoły same niepochlebne opinie o niesprawiedliwości  społecznej,
wyzyskujących ludzi pracy fabrykantach i nieudolnych politykach, więc trochę nie miałam pewności, komu i w co wierzyć. Natomiast z ciekawostek - skandali
przedwojennych już w dzieciństwie obijało mi się o uszy nazwisko Gorgonowa - zabójczyni pasierbicy, bohaterka głośnego procesu sądowego. Jeden z rozdziałów powyższej książki także jest poświęcony owemu wydarzeniu i  wyjaśnił mi wiele faktów, ale nie rozwiał wątpliwości i nie rozwiązał nadal istniejącej zagadki. Zabójstwo młodej dziewczyny - Lusi Zarembianki nie zostało ostatecznie nikomu dowiedzione, a wina skazanej na  więzienie  Gorgonowej pozostaje dotąd przykładem trudnych i często niesprawiedliwych procesów poszlakowych.  Film " Sprawa Gorgonowej" z 1977 .
pamiętam z telewizji i Ewę Dałkowską w roli tytułowej.

sobota, 19 listopada 2011

Na przekór jesiennej chandrze, lękom ...i mgle

video
 "Ty co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś,
 Już dość! Już dość! Już dość!
Odpędź czarne myśli!
Dość już twoich łez!
Niech to wszystko przepadnie we mgle!
Bo nowy dzień wstaje,
Bo nowy dzień wstaje,
Nowy dzień! "
*****************************************************************
Powyżej teledysk oraz fragment tekstu tej piosenki, czyli wiersza Edwarda Stachury,
 którego utwory chętnie wykonywał i zasłynął z nich zespół -  Stare Dobre Małżeństwo ,
szczególnie popularny , chyba, w latach : końcówka 80-tych, początek 90-tych.
Charakterystyczny obrazek zdobiący kopertę płyty  z tekstami E.Stachury, wydanej w 1990 r. pod ogólnym tytułem ( widoczny u góry koperty)
" Dla wszystkich starczy miejsca  ". Płyta ta, jak wiele innych dużych ( czyli long ) czarnych, winylowych, zakupionych przeze mnie , męża, a potem dorastające dzieci, pozostaje w pudłach na dnie mojej szafy, pieczołowicie opakowanych i zabezpieczonych ( nikt z nas nie ma takiego odtwarzacza, a stary mi się dawno popsuł ) przed zniszczeniem...
Przytoczona na teledysku piosenka znajduje się na tej płycie - zakupionej chyba przez któreś z dzieci, a może przeze mnie... już nie pamiętam dokładnie. Ale ten rok jej wydania , czyli 1990 bardzo istotny w naszym rodzinnym życiu - syn osiągnął na koniec stycznia swoją pełnoletność, w czerwcu zdał maturę, a jesienią " wyfrunął z gniazda " na studia ( z biegiem lat okazało się, że to już na zawsze i gdzieindziej stworzył swoje nowe, własne ). W następnym roku ( i może dopiero wtedy nabyliśmy tę płytę " SDM " ? ) pełnoletność, matura i dalsza nauka córki, ale bez opuszczania rodzinnego domu - na moje szczęście i w tych stronach, przynajmniej, pozostaje do dziś.
Na moje szczęście, jak podkreślam, bo w latach 90 - tych  ( od 1991 do 1999 ) odeszli wszyscy członkowie naszej najbliższej rodziny, a mój jedyny brat wyprowadził się z naszych stron już dawno i zapuścił korzenie w jednym z najdalszych zakątków kraju.
Tak się po prostu ułożyły wydarzenia w mym rodzinnym życiu... takie spiętrzenie...
W listopadzie, jak zawsze, przybywa mi kolejny rok życia, a ten jesienny miesiąc ( w tym roku nietypowo pogodny ), począwszy od pierwszego dnia smutnego święta, szczególnie
sprzyja niewesołym refleksjom. sprzyja nastrojom melancholii, chandry, ba...nawet
depresji, czemu nie przeczą psychologowie...ostatnio.
O tej porze roku mgły zdarzają się całkiem często, także u nas , a nie tylko w Anglii
i właśnie w tych dniach wystąpiły w naszych okolicach takie opatulone mgłą wieczory i noce, a nawet poranki.  Mnie by to nie przeszkadzało, oglądam to zjawisko przez szyby okienne, a światła miejskich latarni nieco poprawiają widoczność... zresztą nigdzie nie wychodzę w ten mrok i opary, ale inni ludzie ...w tym moi  BARDZO BLISCY prowadzą w tych warunkach swe pojazdy i jeszcze  zdarza się, że jest to np. skuter. Póki nie spadł śnieg jeżdżą jeszcze motocyklami, także rowerami ( widywałam takich rowerzystów także i zimą, zdarzało się... ).
I to wszystko, o czym powyżej, skłoniło mnie do napisania tego posta i wybrania takiego tekstu z dawno niesłyszanej płyty ( na szczęscie znalezione na Youtubie ) - na przekór
 smutnym reflesjom, lękom i tajemniczej mgle...

czwartek, 17 listopada 2011

Jesień jako motyw w malarstwie , czyli - " taaki peeejzaż "

Teofil Axentowicz -  " Dama i liście jesienne "( poniżej dalsze informacje o dziełach tego twórcy, bo zdjęcie nie wkleiło się TAM - GDZIE CHCIAŁAM )
 

Norbert Hans ( wspłóczesny artysta z Pabianic ) - " Jesień na  Mazurach". Jest , mniej więcej , moim rówieśnikiem, mamy wspólnych znajomych i w ogóle jest , można rzec, chlubą kultury naszego miasta .
Od czasu do czasu  w miejscowym  muzeum ( Zamek vel Dwór z XVI w.) lub w MDK urządzane są wystawy jego twórczości.
 

Ten obraz to akurat nie pejzaż klasyczny, choć w tle akcenty jesiennej przyrody można dojrzeć, ale to już chyba sama PANI JESIEŃ,  bo obraz ma tytuł " Jesień", zaś  twórca  to bardzo znany, wybitny malarz  modernizmu polskiego ( przełom XIX- XX w.) -
Teofil Axentowicz, w dużej mierze specjalizujący się w portretach kobiet. A  ta dama  może być właśnie alegorią  - symbolem pory roku, ponieważ symbolizm to jeden z dominujących kierunków w sztuce tych czasów 


Baśniowy jesienny ogród  na obrazie " Księżycowa noc" współczesnej malarki
Jagi Karkoszki, o której istnieniu dowiedziałam się z następującego źródła
i polecam jako ciekawostkę
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7175236,Autorka_jednej_ksiazki.html

A to obraz - i nawet w ramie , wprost do powieszenia na ścianie, sławnego rosyjskiego malarza z XIX w. , jedynego w swym rodzaju specjalisty od  polnych i leśnych ( szczególnie! ) pejzaży -  Iwana SZYSZKINA, o którym wspominam tu i ówdzie w komentarzach.  Dawno temu był w naszym domu album z reprodukcjami jego obrazów - wiadomo w PRL bywały często w sprzedaży książki i albumy z dziedziny literatury i sztuki pięknej naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, i często były naprawdę pięknie wydane ( to taka refleksja przy okazji ). Obrazy Szyszkina są tak realistyczną kopią rzeczywistej przyrody, że mogłyby uchodzić za fotografie...
 
Alan Giana -  " Jesień " ( " Autumn " ) - skądś ściągnęłam zdjęcie tego obrazka, ale nic nie wiem o jego twórcy - po prostu oczarowała mnie kolorystyka   - podobnie jak obrazka poniżej - tego samego autorstwa

Utwór pt.  " Taki pejzaż - taaaki pejzaż " z muzyką J.Koniecznego wykonywała kiedyś Ewa Demarczyk i  pamiętam, że miałam taką czarną płytę winylową ( w tym wypadku akurat taką mniejszą - dwa utwory po jednej, dwa po drugiej stronie). Też wspomnienie po prostu przy okazji tematyki notki...

wtorek, 15 listopada 2011

Mój prywatny dzień Skorpiona - 14.11...



Obrazek kiczowato - baśniowy z zastosowaniem skorpiona ( znaleziony gdzieś w Necie)

Prawdziwy zoologiczny okaz...brrrr
Mój wymarzony torcik  urodzinowy,  jeden
z symboli miasta nad "pięknym modrym Dunajem " - wiedeński Sachertort. To marzenie, jak wiele innych, raczej nie ma już szans na spełnienie... i może nawet lepiej...może by mi nie smakował albo zaszkodził na żołądek przy moim marnym trawieniu ? Nieco niżej przytaczam fragment jakiegoś opisu cech ludzi urodzonych pod tym znakiem i ze zdziwieniem w nim znalazłam,
że to niekorzystna przypadłość  zdrowotna też dla nich typowa...no,no,no...
 http://www.astromagia.pl/horoskopy/znaki/skorpion/

  "Skorpionom najczęściej przypisuje się wszelkiego typu stany zapalne, zaburzenia czynnościowe wątroby, woreczka żółciowego i śledziony oraz bóle głowy i dolegliwości żołądkowe (głównie na tle nerwowym).  "

Skorpion wśród innych gwiezdnych konstelacji
Wczoraj nie miałam czasu na jakąkolwiek działalność blogową, bo w realu dzień  urodzinowy miałam bardzo wypełniony ( i nie były to sprawy miłe ani atrakcyjne, a wprost przeciwnie, ale nie będę o nich opowiadać - było...minęło ), zaś  wieczorem przyjmowałam jeszcze telefoniczne życzenia...a także  ucztę ze strony TWP - a mianowicie w poniedziałkowym teatrze , jak na zamówienie dla mnie - spektakl " Cztery kawałki  tortu " w reżyserii Wojtka Smarzowskiego. Sądząc po nazwisku reżysera, mogłam się spodziewać, że nie będzie to  widowisko z typu  "sztuka lekka i przyjemna"
i faktycznie ... nie była  to   np.  " Boska"  Krystyny Jandy, ale  nie żałuję... mimo goryczy tego urodzinowego tortu.

niedziela, 13 listopada 2011

Ciekawostka...

  Ciekawostka... ?
*****                     ******     *****
   Premier Tusk i minister Kwiatkowski na koncercie Sade.
 "W asyście funkcjonariuszy BOR-u na koncert w łódzkiej Atlas Arenie przyjechali premier Donald Tusk z żoną oraz minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. "
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,10631622,Premier_Tusk_i_minister_Kwiatkowski_na_koncercie_Sade.html#ixzz1dXBULhHi

piątek, 11 listopada 2011

Ze śpiewnika patriotycznego naszych Ojców - c.d. akademii z okazji Święta

video
video video
Powyższe pieśni, właściwie  o charakterze wojskowym i w tym środowisku powstałe, weszły do codziennego  repertuaru  pokoleń żyjących w  okresie
  powstawania II Rzeczypospolitej, i także w tej, już potem, wolnej Polsce międzywojennej, ( a  i później ),  stawały się często " piosenkami biesiadnymi". Przynajmniej JA ,
z pokolenia II wojny, poznałam je właśnie w ten sposób - od rodziców i ich rówieśników,
śpiewających sobie na spotkaniach towarzyskich z różnych okazji, najczęściej przy stole,
przy kieliszkach z trunkiem...A mnie najbardziej urzekały - wzruszały takie teksty :
 " Rozkwitały pąki białych róż",  "O, mój rozmarynie "  ( pojęcia nie miałam, jako dziecko, co to za KWIATY ? ) , " Ułani, ułani, malowane dzieci ", a szczególnie  - "  Jak to na wojence ładnie -  kiedy ułan z konia spadnie ...  " ( !! )  I nawet zapamiętywałam je i też sobie śpiewałam... ,bo  kiedyś ludzie sobie po prostu śpiewali.Jak umieli...tak umieli  - " trochę lepiej lub trochę gorzej ".

11.11.2011 - nasze narodowe Święto Niepodległości, niestety, listopadowe... - czyli moja akademia okolicznościowa

Pamiętajmy o wywieszeniu flagi narodowej - jeśli mamy własny domek z ogródkiem lub nawet bez ogródka. Ja nie mam domku, niestety, a mój patriotyczny obowiązek powinien wypełnić tzw. gospodarz domu ( ? ), czyli kiedyś dozorca ( "cieć " ) kamienicy...bloku...itp. Chyba wywiesił ...?
LISTOPAD  to nie jest dobry miesiąc na tego rodzaju uroczyste dni, choć w tym roku listopad niespodzianie i wyjątkowo pogodny, ale często, bardzo często to deszcz, plucha, mżawka...i chandra ...tudzież spleen.  Ale cóż  - " święto Wedla zniesione ( 22.LIPCA )...", bo tamta niepodległość, wtedy odzyskana po II wojnie, to jednak nie ta pierwotna - prawdziwsza... No, nie przeczę pierwsza NIEPODLEGŁOŚĆ zaistniała po I wojnie ( 1918 ), wprawdzie na krótko, tylko 20 lat, ale ... faktycznie, historycznie, tak jest, ale listopad...ma takie smutne konotacje - Zaduszki, powstanie listopadowe ( tragedia narodowa ), jesień...
Pierwsza Para  przy pracach ręcznych nad KOTYLIONAMI
Zamieszczone na NK zdjęcie  - NARODOWEGO KOTYLIONU !!

 "Z okazji Święta Niepodległości, prezydent Bronisław Komorowski zachęca nas do chwilowej zamiany swojego zdjęcia profilowego na fotografię biało-czerwonego kotylionu. Obrazek można pobrać poniżej lub znaleźć go na oficjalnym profilu prezydenta. Zachęcamy do przyłączenia się do akcji. "

zespół nk.p
***********************************************************************
Oto  NIESPODZIANKA, którą znalazłam WCZORAJ na portalu Nasza Klasa, gdzie ja sobie tradycyjnie zaglądam, bo mam tam trochę znajomych i krewnych - zamieszczają zdjęcia, więc oglądam, komentuję i.. " to lubię  " ( zdaje się,  popularne hasełko konkurencji, czyli Facebooka, gdzie mnie nie ma ).
GRATULACJE  dla nowego Marszałka Sejmu RP, a właściwie ...
MARSZAŁKINI ( może nazwa się upowszechni ? ) - Ewy Kopacz

Gratulacje dla  Premiera - nowego,  ale  tego samego ( SUKCES ) - DONALDA  TUSKA
 A tymczasem na  portalu NK.pl sam Pan Prezydent RP ma swój oficjalny profil i nawet kilka zdjęć na galerii - zdjęć z ostatnich wydarzeń ... np. z pierwszego, już  oplotkowanego, posiedzenia  Sejmu w nowym składzie ( także powyższe  - z kotylionem ).

niedziela, 6 listopada 2011

Ukłon w stronę blogowej BEATY w Gdyni !

Widok na ul 10 lutego w Gdyni


Słynny Skwer T. Kościuszki
 http://wyborcza.pl/1,75480,10582440,Dumne_sledzie.html
 Z przyjemnością przeczytałam ten artykuł pod koniec dzisiejszego dnia,  oczywiście w Necie.  Nagle zauważyłam ten śmieszny tytuł  -  " Dumne śledzie ", gdy zajrzałam do internetowej gazety, aby  pooglądać galerię piękności z tegorocznych wyborów Miss World . Piękność z Wenezueli wygrała w tej konkurencji - nie po raz pierwszy i może nie ostatni, zresztą, jeśli chodzi o ten kraj... , ale kiedyś udało się to naszej rodaczce.
Tegoroczna nasza kandydatka to tego tytułu ( niejaka Angelika OGRYZEK )  to jednak nie Aneta Kręglicka, najogólniej biorąc, i ... niestety nie weszła nawet do finału...
Ale artykuł o Gdyni bardzo sympatyczny, tak jak to MIASTO, które ja akurat  darzę sporym sentymentem, choćby z powodu miłych, a nawet BARDZO MIŁYCH wspomnień z młodości ... letnich wspomnień.

Pożegnanie kolorowej jesieni, ostatnie barwne liscie w naturze

Takich klonów już niewiele, bo klonowe liście zasypały ostatnio ulice i wszelkie alejki oraz dróżki

Tych drzew , czyli buków, to ja właściwie w swych miejskich okolicach nie widuję, a w wielkich lasach... bardzo dawno nie byłam. Zdjęcie mnie zachwyciło ...gdzieś , na jakiejś stronie Netu... podobnie - jak to poniższe...


Resztki kolorowych liści tej jesieni


środa, 2 listopada 2011

Reminiscencje wczorajszego DNIA


Wspólny mianownik dla powyższych zdjęć - bardzo nieszablonowy wystrój i elementy dekoracji powiązane z akcentami z Hallween ( np. cukierki, a głównie ta DYNIA ). Trafnie wychwycone obiekty na naszych miejscowych cmentarzach ( a są 3 - obok siebie, oddzielone tu i ówdzie murem lub jego fragmentem ).
Uchwyciło te obiekty oko spostrzegawczego obserwatora - fotografa. Mnie przekazano po prostu gotowe zdjęcia pocztą elektroniczną , ponieważ sama nie byłam na cmentarzu  -  ani wczoraj, ani dzisiaj.
bardzo charakterystyczna i nieco śmieszna ławka  - " własnej roboty " 

Piękny, rzadko dziś spotykany - prawdziwy odkryty znicz, a nie lampka z pokrywką.  Kiedyś takie znicze, a nawet świece ,  zapalano na grobach i od nich wieczorem płonęły łuny na niebie nad cmentarzami
Oto zdjęcie wymownie obrazujące  kolorowe jesienne barwy pogodnego Święta Zmarłych AD 2011

wtorek, 1 listopada 2011

ciąg dalszy tematyki dnia 1 listopada...

video
Utwór S.Sojki -  " Życie to krótki sen "

Magia starych nekropolii


Nekropolie - wspomnienia - refleksje...

Na zdjęciu ( z aparatu synowskiego ) fragment Starego Cmentarza Podgórskiego, na który mają blisko moje dzieci i wnuki w Krakowie, mieszkając w obrębie dzielnicy Podgórze i tam najczęsciej zapalają symboliczny znicz, z myślą o swych nieżyjących krewnych w odległych miejscach.

Cmentarz Salwatorski -  też bardzo stary i znany w Krakowie. Do niego moi Krakowiacy mają daleko, więc, podobnie jak na Rakowickim, bywają rzadko. I ja kiedyś TU na nim byłam - przed wieloma laty, zwiedzając tę okolicę Krakowa. Zresztą wcale nie 1 listopada, a jakiegoś pięknego dnia w maju ( nawet to był Dzień Matki, nota bene )

Zdjęcie jednego z cmentarzy ( katolickiego w tym wypadku ) w Jerozolimie ( wykonane przez mego eks-zięcia,  z wycieczki do Ziemi Swiętej ). To naprawdę ciekawostka, obok innych, bardzo oryginalnych, interesujących zdjęć eks - zięcia o zacięciu  fotoreportera, a czasem - nawet ... jak paparazzi...


Trzy zdjęcia - kolejne - to groby moich bliskich ( cmentarz w moim mieście i na wsi rodzinnej mych teściów ).
Zdjęcia kiedyś wykonane przez mego syna przy okazji pobytu w tych stronach

Zdjęcie wykonane przez mego, 5-letniego wówczas , wnuczka - na Cmentarzu Rakowickim, o czym po prostu wiem ze słyszenia ,  bo mnie przy tym wtedy nie było. Zdjęcie także nie wskazuje żadnym dowodem na to, jaka to nekropolia - tak mogło być wszędzie - typowy obrazek  z dn.1 listopada
A to kolejna ciekawostka ze ŚWIATA - widok na fragment nekropolii na Sycylii. Kilka zdjęć z tego miejsca zawdzięczam mej przyjaciółce, z jej wycieczki na  Sycylię ( sierpień minionego roku )
A ja dziś , mimo pięknej pogody,  siedzę właśnie w domu i jak widać - przy komputerze, ale snuję refleksje , też , jak widać, bardzo ...a'propos. A przy grobach rodzinnych reprezentuje mnie  w tym roku moja Córka.  Jest naprawdę wyjątkowo ciepło ( a bywa różnie z pogodą w tym dniu - bywało, że przytupywałam ciepłymi butami w śniegu , mokłam w mżawce lub umykałam chyżo przed zbliżającą się wielką chmurą, z której wkrótce lunęło - ale już byłyśmy - też z Córką - pod własnym dachem ). Mój brat z Bogatyni donosi przez telefon, że TAM u nich - prawie jak latem... !  Prognozy faktycznie wskazywały na najwyższe temperatury na południowym zachodzie kraju, co się wybitnie potwierdza. Chyba jednak pójdę się trochę przejść po okolicy i popatrzeć na drzewa w kolorach i poszurać po liściach pod nogami...