niedziela, 13 marca 2011

Popularne imieniny - KRYSTYNY

Jedna z mych ulubionych kart pocztowych z życzeniami dla dzisiejszych solenizantek, a przede wszystkim dla mojej Koleżanki KRYSI. Aktualnie mam tylko jedną bliską koleżankę o tym pięknym imieniu i  to jeszcze ze szkolnych lat.  Niestety, zmogła ją niedawno jakaś paskudna choroba z rodzaju grypowatych i dzisiejsze spotkanie naszej stałej grupki towarzyskiej odwołane - do... nieco lepszych czasów.

środa, 9 marca 2011

A wczoraj był jeszcze Dzień Kobiet... nie tylko Ostatki, a dziś to już tylko wspomnienie...

 O dniu dzisiejszym i jego ponurych obyczajach pisać nie będę, a niniejsza malutka notka to tylko przypomnienie minionego dnia, w którym zbiegło się...  aż za dużo okazji naraz . Nie przypominam sobie z przeszłości takiego zderzenia :  raczej jeszcze zimowych Ostatków... z tchnącym już wiosną,
a czasami już bardzo wiosennym Dniem Kobiet. Ja sobie nie przypominam, co nie znaczy, że  nigdy tak  nie było... Ot i taka sobie ciekawostka, która  się wczoraj przytrafiła, zaś pogoda była już nie zimowa i nawet słoneczna, ale  jeszcze w powietrzu nie czuło się  wiosny. Niewiele stopni powyżej zera, chłodny wiaterek i zmarzłam, włożywszy za cienki sweterek  na wczorajszy spacerek ( głównie do pobliskich sklepików... )
 Uczciłam Ostatki  zjedzeniem jednego pączka, przebierańców pukających do drzwi ( to głownie okoliczne dzieciaki  ), niestety, nie wpuściłam. Za to przy pomocy Netu mogłam obejrzeć jednego
przebierańca - córeczkę  mej bratanicy - na zdjęciu, przysłanym mi przez e-mail.
 W ramach Dnia Kobiet odebrałam życzenia w postaci SMS,  MMS ( śliczny storczyk z  hodowli domowej mego starego przyjaciela ) oraz telefonicznych od  nielicznych mężczyzn mojego aktualnego
życia. Pod tym względem niezawodny jest mój braciszek, który zawsze, od lat składa życzenia  kobietom w swej rodzinie... i jeszcze nigdy nie zapomniał.
Również na Naszej Klasie - mój, jedyny działający na tym portalu, i bardzo  szarmancki kolega zamieścił zdjęcie  kwiatów wraz z pozdrowieniem wiosennym dla wszystkich znajomych Pań, a więc także i dla mnie.

 I " to by było na tyle " ( cytuję  to powiedzenie, bo jest wręcz niezastąpione )  o dniu wczorajszym...
Czy te oczy mogą kłamać ?

Storczyk mego przyjaciela

poniedziałek, 7 marca 2011

Karnawał - Ostatki - Maslenica

Zapusty w Rosji - XiX w. Tzw. Maslenica
Kiedy, czytając  sobie  o zapustach, ostatkach, przebierańcach, czyli różnych karnawałowych
zwyczajach i obyczajach, natrafiłam  w Wikipedii na  reprodukcję  obrazu pt. "Maslenica ",
doznałam coś w rodzaju -  d'eja' vu ( nie jestem pewna pisowni, czyli,  znaczy się deżawi ).
Sama nigdy na ziemiach rosyjskich nie byłam, nawet na tych najbliższych  - nad Niemnem
 czy tuż za Bugiem, a tym bardziej w czasach carów i bojarów... Zatem jakim prawem obraz nieznanego mi dotąd malarza rosyjskiego sprawił na mnie aż tak mocne wrażenie czegoś dobrze znanego ?
Postaram się to w miarę przystępnie wyjaśnić przy pomocy własnych słów, a także ściągniętych z Netu zdjęć tudzież innych obrazków.
Malarz, którego przy tej okazji z przyjemnością poznałam ( lubię malarstwo mniej więcej tego rodzaju ) to - Borys Michajłowicz Kustodijew ( po naszemu ), żyjący w Rosji na przełomie XIX i XX w. Natomiast  ten jego obraz  wykorzystany został w Wikipedii jako świetna ilustracja starego  ludowego rosyjskiego  obyczaju, zwanego  Maslenicą.
 Maslenica, Maslanica ( maslanitsa ) i objadanie się blinami z tej okazji, jak u nas pączkami , istnieje w okresie karnawału do tej pory  u naszych
wschodnich sąsiadów, a także i wśród emigrantów rosyjskich, rozsianych po świecie.
Natomiast dlaczego ten obraz tak mnie zaskoczył swoimi realiami ? Otóż - przecież nie tak dawno oglądałam w TV  film - " Cyrulik syberyjski " Nikity Michałkowa, w którym właśnie porywające są  w swej malowniczości sceny rodzajowe z życia Rosji XIX w. I ten obyczaj
Maslenicy w filmie Michałkowa jest bardzo wyraziście przedstawiony - kilka świetnych, humorystycznych scen z kapitalną postacią wielkoruskiego " gienierała ".
Wspomniany malarz - Borys Kustodijew -  jest autorem przynajmniej kilku obrazów o tej zapustnej tematyce ( trochę sobie jeszcze o nim poczytałam i pooglądałam, bo mnie zainteresował ).  I może  twórcy filmu  "Cyrulik... "  - reżyser - scenograf , też zainspirowani
zostali jego bardzo realistycznymi obrazami z tamtych lat w Rosji ?

Kadr z filmu - " Cyrulik syberyjski "  N.Michałkowa

A to inny obraz B.Kustodijewa , tez o Maslenicy
Proszę zobaczyć, jak podobne są do siebie -  kadr z filmu Michałkowa i obrazy Kustodijewa !
!

czwartek, 3 marca 2011

"Powiedział mi Bartek... że dziś - TŁUSTY CZWARTEK "

Najbardziej  znane pączki  - od Bliklego. Tradycja !! A kalorie??
Jedna z reklam banku ING w mistrzowskim wykonaniu  Marka  Kondrata, tym razem bardzo a'propos
tłustego czwartku.  Moim zdaniem, bardzo dowcipny jest podział pączków, na : nadziewane marmoladą różaną i ... beznadziejne ( według opinii eksperta - prof.Bliklego ).
O odejściu Marka Kondrata z zawodu  aktorskiego nie będę się tu szerzej wypowiadać, bo to jego wybór , jego sprawa , jego życie. Mnie cieszy  chociaż ta jego niewielka obecność w tych na ogół dowcipnych  i na poziomie reklamach.  Mimo iż najogólniej reklam nie znoszę, ale  zawsze są jakieś wyjątki - do przyjęcia , jak np. te z Kondratem lub produktami z " Biedronki ".

wtorek, 1 marca 2011

Oscary rozdane, ale najważniejsze, że koniec LUTEGO !

Oto szczęśliwi zdobywcy słynnej statuetki, którą ściskają w dłoni, pozując do wspólnego zdjęcia najlepszych aktorek i aktorów pierwszo - i drugo -planowych.
W dniu dzisiejszym ciekawość kinomanów została zaspokojona, a werdykt Akademii przyznającej Oscary , na pewno i jak  to zwykle bywa,  nie każdemu wydał się w pełni trafny
 i sprawiedliwy.
W każdym razie to ekscytujące wydarzenie już  za nami, przechodzi do historii jak wszystkie poprzednie Oscarowe gale... Ale za nami także LUTY i niniejsza notka powstaje właśnie
 w pierwszej godzinie MARCA... 2011 R.  A zatem  idziemy ku WIOŚNIE i trzeba pilnie
wypatrywać wszelkich jej oznak, no i jeszcze ODROBINĘ cierpliwości wykrzesać w sobie na jakieś tam ostatnie zimowe podrygi...