utrudnieniem codziennego życia w tym mieście, gdzie i bez śniegu niełatwo się poruszać samochodami. I nic dziwnego, zważywszy ilość autek garażująch pod chmurką, choćby tylko z jednej i drugiej strony bloku mojego Syna, bo to właśnie widoki z okien jego mieszkania na 2.piętrze.Najpierw trzeba było odkopać swoje autko z puchowej pierzyny, która nocą spadła na uśpione miasto i okolice, a potem ciężka droga przez świeże zaspy i "zakorkowane" ulice.
Zdjęcia nawet ładne, bo, wiadomo, zima - taka śnieżna i mroźna - bardzo dobrze się prezentuje
na zdjęciach lub na obrazach - jakieś " trojki " czy inne końskie zaprzęgi - n.p. pędzla Kossaków z Krakowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz